Jest wieczór późna godzina
czas dłuży się jak lina
ogarnięty jestem duchami
w powietrzy zdają się być plamami
i choć to nie fikcja
to się nie boje
może to moja misja
a ma poezja to srebrne naboje
to nie są złe duchy
tylko zagubione
dodam im trochę otuchy
ich błędy już nie będą naprawione
chciałbym zmienić te zjawy
lecz to nie możliwe
tak jak nie dotknę lawy
tak zmory przeszłości są prawdziwe
idę spać musicie iść
dam wam mych łez kiść
i idźcie, znikajcie
teraz spokojny sen mi dajce
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz