niedziela, 12 kwietnia 2020

Bajka na dowidzenia.

   Chciałbym wam o czymś powiedzieć. Otóż już oficjalnie kończę z umieszczaniem na tym blogu jakichkolwiek postów. Czemu? Zasadniczo z dwóch powodów. Pierwszy to powód bardzo osobisty. Być może Ci lepiej poinformowani domyślą się go bez trudny. A drugi powód jest jest taki że i tak nikt tego, oprócz dosłownie dwóch zainteresowanych osób, nie czyta. Nie oznacza to że całkiem kończę z pisaniem. Pewnie znów nastanie jakiś czas kiedy będę to chciał się poużalać nad sobą w tej właśnie jakże wyrafinowanej formie. Ale na pewno nie będzie to miało miejsca tutaj. Jeśli odwiedzałeś/łaś tę stronę to zapewniam cię. Możesz przestać.
Jednak chciałbym wcześniej podzielić się pewną swoją historią. Historią, która opowiada o nastoletnich dylematach miłosnych. Zapewniam Cię że ta historia jest nudna, źle napisana, i przewidywalna. Ale... Myślę że niesie ze sobą jakiś morał. Wątpię by to wpłynęło na czyjeś życie, albo je zmieniło. Wątpię również że ktokolwiek prócz zainteresowanych osób to przeczyta, ale i tak spróbuję.
Od czego zacząć...? Mam teraz już 23 lata. Prawie. Tak więc powinien być ze mnie już w zasadzie dojrzały facet. No cóż, niespodzianka, nie jest. Odkąd pamiętam miałem o sobie bardzo niskie mniemanie. Dotyczyło ono moim umiejętności, (bardziej ich braku we wszelkich możliwych dziedzinach) Wyglądu. (choć teraz nie uważam się za całkiem brzydkiego, a po prostu określam to "nieco poniżej średniej" lub "przeciętny") W pewnym okresie mojego życia moja samoocena podskoczyła znacząco do góry, by potem wrócić na należne jej miejsce. Ale po kolei.
Gdy mama wbrew mej woli postanowiła mnie wysłać na kolonie byłem w pierwszej gimnazjum. Matula zapewne chciała bym nabrał trochę samodzielności. No i w sumie jestem jej wdzięczny. I tutaj zaczyna się cała historia. Poznałem tam pewną dziewczynę. Cóż. Jako że nie chcę używać imion ani nikogo numerować nazwijmy ją "blondynką". Okazało się że zawiązała się między nami relacja. O dziwo. Spodobałem się jej! Wiecie jakie jest zaskoczenie człowieka o tak niskiej samoocenie jak moja kiedy okazuje się że komuś się podoba? No cóż... Wtedy nic z tego nie wynikło. Kolonie się skończyły i każdy ruszył w swoją stronę. Potem utrzymywałem sporadyczny kontakt z Blondynką. I do niej wrócimy potem.
Lata mijały a moja samoocena zaczęła się klarować. Na bazie doświadczeń mniejszych i większych w końcu wiedziałem ile jestem wart. W końcu trafiłem do technikum. Swój profil wybrałem w zasadzie losowo nie mając żadnych ambicji. I tam poznałem Brunetkę. I nie uwierzycie. Kolejna dziewczyna która chciała się ze mną spotykać. I tutaj zawiązał się mój pierwszy związek. Który trwał. Powiem szczerze że mijające lata zatarły wspomnienia z tamtego okresu i nie potrafię subiektywnie ocenić czy ten związek był dobry czy nie. Na pewno była to pierwsza miłość i zaufanie.
Zaufanie które zawiodłem. Po jakimś czasie pojawiła się dla mnie perspektywa kolejnego związku. Z blondynką jak się domyślacie. Rozumiem że większości z was trudno będzie sobie wyobrazić co czuje osoba, która uważa się za zero, w chwili kiedy okazuje się że musi wybrać między dwoma dziewczynami. Ten szok, kiedy myślisz że nigdy nie znajdziesz dziewczyny, a okazuje się że masz aż DWIE do wyboru. No cóż. Teraz już wiem że tak naprawdę nie miałem wyboru. Miałem dziewczynę. A możliwość wyboru była złudna. Jednak wtedy zerwałem z moją obecną dziewczyną Brunetką, w poszedłem do Blondynki. To był mój pierwszy ogromny błąd. Nie tylko ze względu na to że związek z Blondynką rozsypał się po trzech miesiącach, przez moją zazdrość, głupotę i niedojrzałość. Ale przede wszystkim  dlatego że zawiodłem. Rozpocząłem pasmo nieszczęścia. Zniszczyłem zaufanie. Wyrzuciłem do kosza uczucie którym ktoś mnie obdarzył. Za co przepraszam.
Jak już wspomniałem po trzech miesiącach mój związek z Blondynką upadł. I nie uwierzycie co się stało. Znowu związałem się z Brunetką. To tej pory nie wierzę że zdecydowała się dać mi szansę. No i cóż... Wiązek ten był beznadziejnie romantyczny. Problem polegał na tym że choć bardzo się kochaliśmy, to każde w zasadzie myślało tylko o sobie. Była to wielka miłość, ale samolubna. Pełna kłótni i łez. Choć na swój sposób piękna. Jednak mimo to rozstaliśmy się w końcu.
No i kiedy planowałem sobie zrobić przerwę od miłości, związków, odpowiedzialności i zobowiązań
pojawiła się kolejna szansa. Kolejna kobieta która się we mnie zakochała. No i cóż. Temu związkowi w tej opowieści muszę poświęcić najwięcej czasu. Kiedy się z nią związałem zapomniałem, niestety, że jestem niewiele wart. No ale to był piękny i błogi czas. Związek był w zasadzie idealny. Bo oprócz ogromnego uczucia jakie się między nami pojawiło, związkowi temu towarzyszył po prostu zdrowy rozsądek. Bardzo dobrze się rozumieliśmy. Byłem pewien że nawet jeśli kiedyś, nasze uczucia przygasną to zostanie między nami wzajemny szacunek, zrozumienie, chęć dogadania się, kompromisy. Wszystko to  co jest potrzebne do budowania stałego, długoterminowego związku. Jednakże i to musiałem popsuć jak wiele innych rzeczy w swoim życiu. Wdawanie się w szczegóły jest zbędne. Powiem tylko tyle że zdradziłem moją obecną dziewczynę z Brunetką. (Po raz kolejny pozwoliłem by poprzednia znajomość wpłynęła na obecną). Co jak się domyślacie zrujnowało dosłownie wszystko. Cały ten czas budowania zaufania i naszej relacji. Nie potrafię jednoznacznie powiedzieć co mnie do tego skłoniło... Myślę że to mieszanka głupoty z (jak to ładnie nazwać?) pożądaniem. Zwyczajną ochotą na seks. Jest to dotąd największy błąd mojego życia. Moja obecna dziewczyna postanowiła dać mi szansę. Jednak odbudowanie tego wszystkiego co tak beztrosko zniszczyłem może zająć bardzo dużo czasu. Albo w ogóle się nie powieść. Wiem tylko tyle że już nigdy nikogo nie zawiodę. Nawet jeśli nie uda mi się odbudować szczęścia mojej ukochanej to nie dam sobie szansy by móc cokolwiek popsuć. Teraz, kiedy to czytasz, kto wie? Może właśnie obejmuję swoją ukochaną. Albo leżę gdzieś pijany, przeklinając się za swoje błędy. Albo może i nie żyję, a te słowa są moim śladem w historii. Myślę że wolę umrzeć, niż znowu mieć szansę zranić kogokolwiek.
No ale na początku obiecałem morał. Czyż nie? Więc prócz tego jakże oczywistego stwierdzenia że nie wolno zdradzać i zawodzić zaufania, jest jeszcze jeden. Uważaj. Nawet jeśli jesteś głupi/głupia, Brzydki/a, nie wierzysz w siebie, to nigdy nie wiesz czy ktoś nie zauważy w Tobie dosłownie "Chujwieco". Czy ktoś nie odda Ci swego serca. Nie popełnij mojego błędu. Miłość jest ślepa. Ja, człowiek który jedyne co potrafi to wylewać swoje rymowane żale w internecie, zauroczyłem sobą aż trzy kobiety. Na dłużej lub krócej ale jednak.  Zastanawiam się czasem czy Bóg mi wybaczy? W ostateczności dalej jestem przekonany że to On zesłał mi z nieba moją ukochaną. Czy wybaczy mi to że wyrwałem jej skrzydło?
Jeśli dotrwałeś, drogi czytelniku do końca to gratuluję. Znaczy że naprawdę Ci się nudzi. Wyciągnij choć trochę z mojej historii. Nie zmieni ona twojego życia. Ale kto wie. Może w pokrętny sposób doda otuchy.

wtorek, 10 marca 2020

Daj Mi

Wlej mi w serce dobroć nim ten płomień zgaśnie
daj mi tyle wiary bym zakończył wszystkie waśnie
bym mógł czynić dobro zaklnij siłę w me ramiona
daj mi nieugiętą wolę by mnie nikt już nie pokonał.
Zahartuj moje ciało żeby stało się jak stal
mądrość wlej w me oczy bym mógł patrzeć również w dal.
naostrz moje zmysły żeby były niczym miecz
 przestrasz mnie na śmierć by mój strach poszedł precz.


piątek, 21 lutego 2020

Upadek

siłę daje mi lekki podmuch wiatru
By mnie obalić potrzeba wielu huraganów
Tyle razy byłem już na ziemi
a każdy upadek coś we mnie zmienił 
Upadałem więcej razy niż umiem zliczyć
lecz się czegoś nauczyłem i to się liczy
jestem doby, może nie najlepszy
w ponownym wstawaniu gdy życie się pieprzy
Kolana mam już jak z kamienia
gdy upadam to kruszy się ziemia
Gleba znienawidziła me upadki
choć teraz to rzadsze przypadki
nawet gdy upadam to wiem jak wstać
trochę poleżę i wiem na co mnie stać
By wszystko z siebie dać, by znowu mieć siłę
muszę pamiętać to co przeżyłem. 

czwartek, 13 lutego 2020

mater

Nigdy tego nie przeczytasz Bo się wstydzę, jestem skryty
Bo być może nie zrozumiesz, co ma znaczyć wiersz ukryty
Bo nic nie wiesz, no bo wolę trzymać ciszę
Ale i tak mnie słuchasz kiedy milczę
Pewnie chciałabyś to wiedzieć, myślisz chyba że zrozumiesz
lecz już tego tyle było, ja nie mówię, Ty i tak pojmujesz.
I choć tego nie usłyszysz, nie przeczytasz też najpewniej
To ja za to cię podziwiam, że tak czytasz moje serce
Z jego bicia umiesz odkryć co się skrywa za uśmiechem
jedno załamanie głosu, mówi tyle jakby było echem
Więc dziękuję, za to wsparcie, choć i tak wolę sam
to wiem że gdy nie dam rady, to i tak Ciebie mam
Za te wszystkie wielkie i małe sprawy.
Za bycie wzorem, pokaz jak nabywać wprawy
I choć więcej łez widziała ta podła klawiatura
to Tobie dziękuję, za wiarę, za szybowanie w chmurach.
 
 


wtorek, 11 lutego 2020

rt

Nim mi Ciebie zasłał los
życie swe kładłem na stos
Lecz gdy mi Ciebie Bóg wreszcie dał
zrozumiałem że nie umiem sam
Puki Ciebie nie było w ramionach
to nie wiedziałem że tonę w kłopotach
Tyś moją muzą, moim szczęście, pasją
przy Tobie moje zmartwienia gasną
Gdy nie było Ciebie nie było sensu
Bez Ciebie me życie nie ma kontekstu

Słowa te miałem zakląć na papierze
lecz w ten gest już nie mierzę
sama prosiłaś, to był twój plan
że walentynki to jest zły stan 

niedziela, 2 lutego 2020

Zły

Nie jestem dobrym człowiekiem
Nie jestem, mądrzejszy z wiekiem
Nie jestem, tym sprawiedliwym
Nie jestem  tym bardziej uczciwy

Odkąd pamiętam odnoszę wrażenie
że coś we mnie podłego drzemie
tyle razy chciałem się z tym dogadać
lecz to mi mówi "rozmowa odpada"
Siłą próbowałem pożyczyć tą siłę
mając nadzieję bronić co cenne, właściwe
lecz nie potrafiłem, to ze mnie drwiło
gubiłem się jak w piwnicy wino.
Chciałem to zablokować, zapieczętować
Lecz bez tego nic nie mogłem dokonać
Jestem zły, to moja natura
zdradliwy, jak deszczowa chmura
To we mnie siedzi od urodzenia
mąci mi życie, ścieżki losu zmienia
Urodziłem się zły, umiem krzywdzić
jestem podły bo umiem krzywdzić.

SKarb

Za sen sprzedałem wszystko co miałem. 
Za iluzję oddałem to co miałem warte.
I nic a nic, nie dostałem w zamian
jestem głupcem, powiadam. 
Sprzedałem skarb, oddałem go diabłu.
Nic nie wart, ten jego dar.
Teraz tak łkam, bo dałem się podejść
ja głupiec prawdziwemu skarbowi dałem odejść.