Mam swe rany, opatrzone czasem
Czasem, patrzę na nie z ogromnym grymasem
to oko, to dłoń, to bok, to serce
całe me ciało pokaleczone wielce
sam wykułem ostrza zadające rany
wiem że to był ruch nie przemyślany
ale dalej kuję, dalej jestem kowalem
zostawiam ostrza, delektując się tym stanem
Sam kuję ostrze, wkładam je do dłoni
następnie dłoń przykładam do skroni
udaję, naprawdę nie potrafię
może kiedyś opanuję ich magię
Te ostrza miały, mnie bronić
jedyne co potrafią to krzywdę wyrządzić
Jedynie "Promień" leczące ostrze
to jedyne podarowane mądrze
nie było błędem moich dłoni
dzięki temu dziełu nikt mnie nie do goni
"Promieniu" swej właścicielce służ
Ty teraz jesteś tylko jej nuż
no cóż, ufam jej ramieniu
wojownicza światła, ufam jej sumieniu
Promieniu... Wykułem Cię z tego co mam
Czemu? Bo kułem Cię sam
Dobroć, miłość, szczerość,zaufanie
Tylko to miałem nastanie
Z tego powstałeś ty, ostrze przeznaczenia
Nie mam nic więcej do powiedzenia
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz