niedziela, 19 lipca 2015

On

Był to już kolejny duszny dzień
zaczął wydłużać się cień
słońce już odpuszczało 
Bo nie chciało widzieć co się będzie działo 
w kilku chwilach zebrały się chmury 
świat stał się bardzo ponury 
swój zapach roznosił deszcz
a Ty posłuchaj co powie wieszcz.
Co się stanie wiedziała natura
dlatego była taka ponura
Idzie on, demon ulicy 
wypatruję gdzie jego dłużnicy 
tysiąc dusz które zabierze do piekła
tam zajmie się nimi Chimera wściekła
Niebo rozcina piorun
Zaraz zacznie się czas tortur
blask oświetlił jego twarz
On kontynuuje mroczny marsz 
pełna blizn, ran z życia
każda blizna to grzech nie do ukrycia
Pierwszy grzech:pycha
Ten na każdego czyha 
On szukał pychy, jak na węch 
znalazł Ją, ten człowiek, a to pech
wysoki biurowiec, kilka pięter
Pycha zamykała raport, wcisnęła enter
myślała o swym bogactwie, urodzie
o tym że najlepsza w modzie.
On już był na górze
przerwał jej myśl"zdrowia ci nie wróżę"
"kim jesteś?" jej ostatnie słowo 
Bo On urwał jej głowę ekspresowo
Krew zachlapała piękne biuro
On wziął do dłoni zakrwawione pióro
i napisał na niej tajemnicze znaki
na jego twarzy brak nerwów oznaki
Nie robił tego pierwszy raz
Pycha nie miała najmniejszych szans.
Grzech drugi:chciwość
Alternatywa słowa miłość
Szła chciwość ulicą, widzi żebraka
człowiek prawdziwy z tabliczką "mam raka"
Opuścił głowę ze wstydem
nie chciał się chwalić swym położeniem
Chciwość się zatrzymała
schyliła się, te grosze zabrała
Człowiek chciał zatrzymać, brak mu sił
on tylko o jedzeniu śnił
chciwość z uśmiechem chciała odejść
wtem drogę zasłonił jej Ten koleś
"spadaj obdartusie" chciwość rzekła
i poczuła jak łamie się jej ręka
Tylko wrzasnęła, upuściła grosze
"Co TY KURWA ROBISZ? PRZESTAŃ, PROSZĘ!"
On nawet nie mrugną, złapał za ramię
to nie jest człowiek, zaczął wyrywanie
wyrwał rękę chciwości co wzięła pieniądze
ukrócił na zawsze jej podłe żądze.
Chciwość wrzasnęła i na ziemię padła
chwilę leżała aż w końcu umarła
Krwawa czerwień ozdobiła chodnik
zostanie tam niczym pomnik
On zebrał pieniądze, wrzucił do kapelusza
Nic nie powiedział lecz dalej rusza
Grzech trzeci:pożądliwość
a był taki człowiek co oszukiwał miłość
Był w burdelu, zdradzał żonę
pieprzył dziwki wcześniej naznaczone
bawił się w najlepsze, dwa dni nie ruchał
napalony seksoholik, seks mu się udał
lecz zanim skończył musiał przerwać
On złapał go ściągną z dziki
gdy to zobaczyła uciekał, zamknęła drzwiczki
Pożądliwy walną o ścianę z hukiem
nic nie mogło być dla niego rachunkiem
Sparaliżowany strachem, nic nie mógł powiedzieć
nie wiedział co się dzieje. Skąd mógł wiedzieć?
On podszedł złapał za jego penisa
który jeszcze mu nie zwisa
choć to śmieszne, po postu mu urwał
tamten padł na ziemię,
wrzeszczał z bólu, hałas rósł
On miał dość, wsadził mu penisa do ust
na koniec złamał ręce, nogi
czy mu dodał czy oszczędził trwogi?
Wyłupał oczy tak bezlitośnie
tamten leżał w swej krwi żałośnie
On odszedł to następnej ofiary
Seksoholik umarł, młodo nie stary.
Czwarty grzech: zawiść
Ta praktykuje nienawiść
Był człowiek co klną na każdego
Bo jemu brak tego albo tamtego
właśnie sabotował, dziurawił opony
w aucie na które był napalony
lecz nie mógł go mieć, wziął nuż jak miecz
"skoro ja nie mogę to ty też"
Nie zdążył, On wyrwał mu nóż
i zadał zawiści cztery pchnięcia do płuc
pobrudził się trochę szkarłatną krwią
te dziury z opon w zawiści teraz tkwią
Umierał nie móc nic mówić
słowa jak jad, On ich nie lubi
Piąty grzech: Obżarstwo
 Swego rodzaju przekleństwo
Grubas który jadł co pół godziny
Jadł za dwóch, na koszulce ślad śliny
Zbyt gruby i powolny by uciekać przed Nim
musiał ponieść konsekwencje swych win.
Nawet nie widział jak umierał
On skórę z niego zdzierał
Zabił jak świnie które jadł
Anim się obejrzał zakrwawiony padł
szósty grzech:gniew
Zachowywał się jak lew.
Lecz nim nie był, bił swe dzieci
taki człowiek należy do śmieci
Katował je, się na nich wyżywał
swym gniewem Jego wzywał
Wracał do domu, wkurwiony
wpadł w szał kopał kosz przewrócony
Lecz napotkał silniejszego
Zastawił mu drogę więc był zły na Niego
Chciał już uderzyć bez ostrzeżenia
On zatrzymał siłę uderzenia
Oddał mu, nabił na słup
gniew go opuścił, został zimny trup
nabity jak na pal
niegdyś wściekłe oczy teraz zimne jak stal
Siódmy grzech: Lenistwo
Nic nie błysło
cały dzień na fotelu z piwem
tak leniwy, lecz w ucieczkę nie wątpiłem
cały dzień nie ruszy dupy
jakby do fotela był przykuty
marnując swe życie i rodzinę
Tak bardzo zaniedbał Halinę
On przyszedł, Leń uciekał
był zbyt wolny i zwlekał
uciekł do kibla, jedyna jego trasa
nie spotkał ni łysego ni grubasa
Myślał że przeżyje, On otworzył drzwi
Zobaczył jak leń w miejscu tkwi
On urwał, ręce i nogi nie zdolne do pracy
spłyną w kiblu więc pamiętajcie rodacy
strzeżcie się Tego z grzechami na twarzy
od Niego twe życie zależy.










Brak komentarzy:

Prześlij komentarz