niedziela, 20 listopada 2016

Wdech

Biorę wdech, wychodzę znowu na ulice
zamykam drzwi, zaraz popadnę w kurwice
Co ja tu widzę? Sam zrobiłem ten bałagan
nie raz sobie obiecałem że już nie będę wracał
ale kurwa się nie da, to ciągle do mnie wraca
Muszę tu posprzątać, czeka mnie ciężka praca
wymieść brudny, wyrzucić śmieci, trochę pozamiatać
zniszczyć serce, to nie może powtarzać
musimy przeć do przodu, nie oglądać się przez ramię
Chcę sobie obiecać że już nic się nie stanie
Ale nie mogę, nie rzucę słów na wiatr
testuj swoją siłę, sprawdź ile jesteś wart
taki świat, atakuje nas znienacka 
to wszystko jest pierdolona pułapka
Labirynt wybudowany ręką Boga
nie wiemy gdzie zaprowadzi nas ta droga
Marzenie które się nie może ziścić
On budował siedem dni a my go nie możemy zniszczyć
od tysięcy lat, próbujemy bez ustanku
nic się nie zmieniło mamy tylko więcej braków
tylko więcej wraków, błędów systemu
zastanawiam się czemu jest nas tak niewielu.
posłuchaj przyjacielu, podaj swoją dłoń
zanim się poddasz po raz ostatni chwyć za broń.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz