czwartek, 22 grudnia 2016

Ogień


I płonę ogniem gniewu
Sam już nie wiem dążę ku czemu
wiem tylko jedno, że się pale
obiecuje sobie, nie poddam się wcale
wszystko już walę, stanę do boju
nic już nie stracę, siedzę w pokoju
lepiej stąd wyjdę zanim się spali
mój pokój musi być ze stali
wszystko się wali, to jest gorączka
coś się zaczyna, płonie obrączka
z rąk spadają me kajdany
płoną wszystkie moje rany
To nie do wiary, czysta energia
siła tysiąca w głębi mego serca
To mnie wykręca, będę działać
Mocno uderzać się nie poddawać
Precz z ugiętym karkiem
dla moich wrogów będę bydlakiem
dla moich bliskich będę tarczą
I wsparciem dla tych co ciągle walczą
To musi się zmienić, zniszczyć słabości
Wreszcie docenić, nie mieć litości
Dla moich wrogów, samego siebie
nie zmienić torów, przeżyć w piekle
Z samym diabłem zagrać w karty
śmiać się do Boga gdy będę już martwy
Na "partyzanta" wyważyć bramy
I wszystkim mówić że się nie poddamy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz