Słońce robi się senne
otula płaszczem nieboskłon
chowa swe promienie bezcenne
ku horyzontowi szykuje pokłon
i właśnie wtedy dźwięk burzy ciszę
z lasu dochodzi szloch
swą obecnością wypełnia niszę
las zamienia się w loch
płaszcz nocy, niczym kurtyna
zasłania czego dostrzec niewolno
wybija ta ostatnia godzina
po raz ostatni widział on słonko
łamie się gałąź a szloch milknie
słychać już tylko skrzypienie
człowiek człowiekowi wilkiem
a poeta to tylko wspomnienie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz