Jestem z natury człowiekiem nie tyle
lubiącym, co dobrze czującym się w rutynie. Żyję na pamięć,
każdy dzień mam opanowany do perfekcji. Jednak nagle zachciałem
czegoś więcej. Nagłej zmiany, nie wiem skąd ta chęć do zmiany
się u mnie wzięła. Zawsze marzyłem zrobić coś szalonego, np.
skoczyć ze spadochronem... No niestety moja sytuacja majątkowa na
to nie pozwalała. No ale czemu by nie wyjechać gdzieś na parę
dni, pomyślałem. Może zakopane. Pewnego wieczoru pisałem o moim
pomyśle z dobrą przyjaciółką z którą pisałem niemal co dzień.
Nim się zorientowałem moje plany i żarty zamieniły się w całkiem
realny plan podróży która miała się odbyć nazajutrz. Okazało
się że moja przyjaciółka jest chętna jechać ze mną. Co było
dość dziwne bo Ona nigdy nie ma czasu nawet na zwykłą kawę. Co
prawda mógłbym pojechać z kolegami, ale ten wypad zaraz zamieniłby
się w alkoholową libację, a tego wyjątkowo nie chciałem,
chciałem inności. Zresztą wszyscy w ogóle wydawali mi się puści,
niczym postacie w grach, niby mają historie, cechy, rodziny ale
jakoś, nie wydawali mi się ludźmi.
Wszystko działo się tak
niespodziewanie. Podobno spontany są najlepsze. W sumie dobrze bo
ominął mnie czas tak zwany „nie mogę się doczekać”.
Pozostała kwestia urlopu w pracy... Na szczęście mój szef to
człowiek który za 20 zł nie da Ci kopa, ale za flaszkę staję się
twoim przyjacielem, więc urlop załatwiłem od ręki. Nowy dzień
nadszedł szybko, a ja równie szybko się spakowałem i pojechałem
po moją koleżankę. Moje auto swoje już przeżyło, ale i tak
słynęło ze swojej niezawodności. Przyjechałem po moją
przyjaciółkę która już czekała na mnie z walizką o wiele
większą od mojej. Zwróciłem jej uwagę że to tylko kilka dni.
Ale ona to zignorowała. Agnieszka była bardzo ładną dziewczyną.
Pomimo tego że miała już 18 lat ani jej wygląd, ani styl bycia na
to nie wskazywał. Bardziej przypominała dziewczynkę. Dziewczynkę
na swój sposób dojrzałą, ale jednak dziewczynkę która bardzo
lubiła się śmiać. Droga bardzo szybko nam zleciała, dużo
rozmawialiśmy i śmialiśmy się. To niesowite ile ta dziewczyna
miała wtedy do powiedzenia, a i ja dotrzymywałem jej w tym kroku.
Kiedy tam dojechaliśmy było już ciemno więc wszelakie turystyczne
zabawy zostały przełożone na następny dzień. Teraz trzeba było
znaleźć nocleg. Był to spontan więc nawet nie było czasu czegoś
zarezerwować. Jednak udało się nam uniknąć spania w samochodzie.
Znaleźliśmy mały pensjonat. „Pod różą”. Albo to był żart,
albo świetny chwyt marketingowy. Był bardzo mały, nie zbyt
luksusowy. Bardziej niż pensjonat, to było to schronisko w mały
domku, z jedną łazienką i kilkoma pokojami. Kiedy weszliśmy tam,
okazało się że nie ma tam innych gości. Obsłużyła nas miła
starsza kobieta, która każde z nas zaprowadziła do innego pokoju.
W tamtej właśnie chwili myślałem sobie, że żałuję tego iż
jesteśmy tam sami. Może okazało by się że jest tylko jeden
pokój, w którym oboje musimy zamieszkać?
Agnieszka była krótko ściętą
blondynką, nie wysoką, szczupłą. I oczach, ochach które
hipnotyzowały, w których można utonąć. Niebieskie jak niebo.
Agnieszki nie trzeba było poznawać, wystarczyło jej spojrzeć w
oczy by wiedzieć o niej niemal wszystko, z wyjątkiem peselu, daty
urodzenia i numeru telefonu.
Pamiętam że mój pokój był
przytulny, ale nie zbyt wyszukany, zwykłe cztery ściany, parę
mebli i łóżko. Pamiętam również że byłem bardzo zmęczony
podróżą. Nie lubię prowadzić samochodu, nie wiem czemu, po
prostu tak mam że mnie to męczy. Szybko więc postanowiłem wziąć
prysznic. Zabrałem niezbędne mi rzeczy i poszedłem do wspólnej
łazienki całego pensjonatu. Nie znoszę korzystać z obcych
łazienek. Mam tak chyba przez, tą wcześniej wspomnianą rutynę.
Swoją łazienkę znałem na tyle dobrze że mogłem z niej korzystać
z zamkniętymi oczami, a i tak nie było szans bym pomylił żel do
kąpieli z szamponem. Czułem się w niej nieswojo więc kąpiel była
wyjątkowo szybka. Wyszedłem spod prysznica i zacząłem się
wycierać i w tej chwili drzwi otworzyły się. A w nich stała
Agata. Zobaczyła mnie takiego jak Mnie Bóg stworzył. Przez ułamek
sekundy patrzyła się z otwartymi ustami. Byłem lekko speszony całą
tą sytuacją, ale mimo to pojawił się na mojej twarzy ten wredny
uśmieszek cwaniaczka, uśmiech którego tak nienawidzę ale z
drugiej strony nie wyobrażam sobie siebie samego bez niego. Moja
przyjaciółka też się speszyła, to było widać na jej twarzy,
szybko przeprosiła i wyszła. Przez chwilę zastanawiałem się na
tą niezręczną sytuacją. Ale uznałem że nie ma co o niej
wspominać, trudno stało się. Kiedy wyszedłem z łazienki minąłem
się z nią. Powiedziałem jej że wpadnę jeszcze do niej. To był
dobry pomysł. Uznałem że skoro przyjechaliśmy razem to przykrym
by było od razu iść spać. Posiedziałem w swoim malutkim pokoiku,
ubrałem się w krótkie spodenki i koszulkę w której zresztą
zamierzałem spać. Poszedłem po schodach i do końca wąskiego
korytarza, do jej pokoju. Wyglądało to tak jakby jej pokój był na
przeciwnym końcu budynku, tak jakby właścicielka chciała zapobiec
moim nocy wędrówką, niczym wychowawczynie na koloniach. Przecież
byłem dorosły.
Kiedy otwarłem drzwi zobaczyłem
Agnieszkę siedzącą na łóżku i czeszącą swoje złote włosy.
Była ubrana mniej więcej tak jak ja. A ponadto wyraźnie było
widać że nie założyła stanika. Trudno mi było oderwać oczy od
oczu postaci wymalowanej na jej koszulce. Tylko jej własne oczy były
piękniejsze. Pokój miała niemal identyczny jak mój. Usiadłem
obok niej i zaczęliśmy znowu rozmawiać. Zdumiewającym było to że
pomimo całodziennej rozmowy, dalej mieliśmy wiele tematów do
omówienia. Śmialiśmy się, rozmawiali o nas i o naszych sprawach,
zasypywałem ją toną kawałów, mniej lub bardziej śmiesznych. Nie
wiem czy zawsze ją śmieszyły ale za każdym razem się śmiała.
Lubię opowiadać żarty, znam ich bardzo dużo. Za czasów kiedy
chodziłem do szkoły żałowałem że nauka nie wchodzi mi do głowy
tak jak kawały i śmieszne historie. Siedzieliśmy blisko siebie.
Nawet nie zorientowałem się kiedy nasze usta starły się w
namiętnym pocałunku. Nie mam zielonego pojęcia jak to się stało
i kiedy, nie wiem nawet kto to zainicjował. To było bardzo dziwne,
i nad wyraz przyjemne, miała takie delikatne usta. Nie sądziłem że
dostanę coś więcej, dopóki nie poczułem jej dłoni wokół pasa
podnoszące moją koszulkę od góry. Nie opierałem się, nie byłem
nawet w stanie, nawet nie chciałem być w stanie się jej oprzeć i
bez najmniejszych oporów i problemów pozbawiła mnie koszulki. Po
chwili jej dłonie były na mojej twarzy i głaskały jednodniowy
zarost który planowałem dopiero zgolić rano. Moje porządnie
rosło. Czułem jak „tam” zbiera mi się krew. Moje rączki
poleciały prosto do piersi. Czułem je dokładnie przez koszulkę.
Tani materiał który zacząłem nienawidzić, ale jednocześnie
byłem wdzięczny za to że tak ożywia moją wyobraźnie. Była
chyba jeszcze nie pewna, więc chwyciłem jej dłoń i nakierowałem
ją na „coś” twardego w moich spodniach. Po chwili sama sobie
poradziła i wyciągnęła go i zaczęła masować. Nasz pocałunek
już trwał jakiś czas. Chwyciłem ją mocniej i położyłem się,
Ją przyciągając w taki sposób że teraz na mnie siedziała w
rozkroku. Usiadła na „nim” i zaczęła rytmicznie poruszać się
przód-tył. Dokładnie czułek każdy jej ruch. Usłyszałem jak
przyspiesza jej oddech, uwielbiam kiedy kobieta wydaje takie dźwięki,
kocham to. W takich sytuacjach mój słuch wyostrza się do tego
stopnia że mógłbym konkurować z nie jednym nietoperzem. Pomogłem
jej zdjąć koszulkę a moim oczom ukazały się dwie jędrne piersi.
Schyliła się by móc mnie pocałować a ja w tym czasie pieściłem
jej piękny kształtny tyłeczek. Czułem dokładnie kiedy jej sutki
dotykały mojego ciała. Bardzo to lubię i byłem w tamtej chwili na
to wyjątkowo wyczulony. Jej jęki ciągle zyskiwały na sile. Po
chwili szybkim ruchem zrzuciłem ją z siebie. Klęknąłem przy
krawędzi łóżka i szybkim ruchem zdarłem z niej spodenki i czarne
koronkowe majteczki. Rozszerzyła nóżki, nie stawiała oporu. Na
początku bardzo powoli bawiłem się jej łechtaczką, bez problemu
znalazłem ten „guziczek” i pieściłem go. Bardzo powoli. A jej
muszelka stawała się co raz bardziej mokra, a jęki i oddech co raz
głośniejsze. Wstałem na chwilę, pocałowałem ją w usta a potem
wędrowałem przez szyję aż do piersi. Pieściłem jej twarde i
różowe sutki. Po chwili znów ruszyłem przez brzuch aż do
„centrum kobiecości”. Zawsze słyszałem że mam długi język,
i teraz to się przydało bo gdy zacząłem się nim bawić jej
reakcja była niesamowita. Chyba swoimi ruchami trafiałem w
dziesiątki. Jednak po chwili język zaczął mnie już boleć więc
złożyłem ostatni pocałunek, ściągnąłem spodenki i wszedłem w
nią. Na początku moje ruchy były bardzo wolne ale powoli
rozpędzały się niczym lokomotywa. Po chwili po czułem fale
orgazmu której już nie byłem w stanie powstrzymać. Jednak
widziałem w jej oczach że ona też już doszła. Czułem to.
Kiedy po wszystkim leżałem obok
niej zapytałem jej czy to planowała. Wiecie co mi odpowiedziała?
Że spontany są najlepsze.
W kolejnych dniach naszego wyjazdu
robiliśmy to jeszcze wiele razy. Każdy był na swój sposób
lepszy, ale ten pierwszy wspominam najlepiej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz