Podałem Ci serce na srebrnej tacy.
Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy.
Choć było lekko popękane
to działało, bo było kochane.
Bardzo mocno biło,
aż posłuchać było miło.
Było twarde chociaż miękkie,
poranione trochę lekiem.
Pokiereszowane zdradą
lecz naprawione odwagą,
Dałem Ci je na tacy srebrnej
dałem je, Tobie jednej.
Nie chciałem jego zwrotu,
narobiłaś mi kłopotu,
bo zabrałaś srebrną tace
podeptałaś moją pracę,
podziurawiłaś serce moje,
zamknęłaś szklany kojec,
odwagę mi ukradłaś,
i ją gdzieś wylałaś.
Serce pękło całkowicie,
zgasła ma nadzieja o świcie
oddałaś mi serce jak skała,
tylko szkoda, że nie działa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz