Tak bardzo chciałem Cię zasłonić przed pociskiem
przyjąć na siebie cios, Czy to było głupim pomysłem?
moim wymysłem w świecie wyidealizowanym
tak obcym a zarazem tak dobrze mi znanym
Tyle razy myślałem że oddam za Ciebie życie
ta myśl towarzyszyła mi wieczorem i o świcie
Teraz nie oddałbym za Ciebie złamanego grosza
wszystkie moje uczucia wsadziłaś do kosza
Pamiętaj, miecz przeznaczenia ma dwa ostrza.
Jednym jesteś Ty, drugim śmierć co zmysły wyostrza
wiem Jak bardzo okropnie się jej boisz
przednią choćby nie wiem co się nie obronisz
Ja się jej nie lękam, to tylko przeznaczenie
przepraszam dla mnie twoje życie nie jest już w cenie
Chciałam Cię zasłonić przez pociskiem
lecz to Ty nim byłaś, to było głupim pomysłem.
A wszystko przeplatane marzeniami
żądzami, planami, nie byliśmy sami
Nie wiem jak Ty, jak nigdy nie byłem tak samotny
dla Ciebie to raj, dla mnie czas ten okropny
To było niby nic, zerwanie nastolatków
jak spotkanie się dwóch samotnych statków
Na wodach życia, większych niż ocean
A dla mnie to jak wbity w serce metal
Zimny jak lód, parzący jak płomień
Jakbyś nim bardziej kręciła, zasługa wspomnień
Nie wiem co ważniejsze, doświadczanie czy ulga
To nie jest koniec gry, teraz runda druga
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz