Umierałem wiele razy, i pewnie umrę nie raz
jednak do tej pory nie miałem jeszcze nas
walka trwa odrodziłem się jak fenix z popiołów
ze wszystkim sobie poradzę, nie ma takich kłopotów
z których bym nie wyszedł, żywy lub martwy
swoje życie nie raz wygrywałem ze śmiercią w karty
Mecz to marny, lecz dopiero się rozkręca
śmierć rzuciła kosę, na mozaikę mego serca
wszystko jest możliwe, jeszcze raz powstać z kolan
jeszcze raz unieść głowę, przyłożyć balsam do ran
już nie jestem sam, trzymać krew, otrzeć łzy
Pewnie nie uwierzysz ale najważniejsza jesteś Ty
Nie raz upadałem i upadnę znowu
ale się podniosę, uwolnię umysł z okowów
uwolnię moje ręce, i siły oswobodzę
zniszczę wszystkie przeciwności które staną na mej drodze
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz