czwartek, 12 marca 2015

Loża zwycięzców

Nadszedł już czas ostatecznej walki 
wyciągnę swe ostrze i stanę do szranki 
przegotowań moich nadszedł już kres 
teraz nastąpi mojej siły test 
nie wiem czy wrócę z tarczą czy może na tarczy 
widzę kły złego losu, on na mnie warczy 
on Chyba myśli że ja się Go boję
a ja zaciskam na rękojeści dłonie i stoję
zaraz wyruszę, będę szarżował 
nawet jeśli przegram to nie będę żałował. 
 mam w sobie tą siłę wyruszam w drogę 
tam czeka mnie szczyt, dobiec tam mogę
rozniosę w pył wszystkie przeszkody 
wbiegnę nawet na najwyższe schody 
przesunę góry, wysuszę morza
wiem że tam czeka na mnie loża 
loża zwycięzców, tych co nie się bali 
wzięli ostrza do rąk i swe bity wygrali 
może i mali wśród armii kolosów 
zasłużyli na tytuły boosów 
pokonali wilki, zgładzili smoki 
oni swemu losowi wydali wyroki 
a ja też dosiądę swego smoka 
polecę tam gdzie ta góra wysoka 
i dołączę do zwycięzców loży 
żaden przeciwnik mnie nie położy. 

Ten wiersz dedykuje pewnemu feniksowi...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz