wtorek, 27 marca 2018

Walka ze światem

Gdy klęczę na kolonach dłońmi podparty
Krew kapie mi z nosa z ran mych otwartych
lecz ja nie upadam, wstaje odważny
silniejszy i bardziej do walki zwarty
patrzę na życie które mnie bije 
wypluwam krew i ostatnie chwile
mego zwątpienia, zostaje determinacja
zaciskam pięści, zaczyna się akcja
chcę się podnieść, lecz kolejna tona
na mych ramionach, myślą że skonam
lecz ja to pokonam, puki nie umrę 
ani się waż szykować mi trumnę
mam swoją dumę, waleczność, honor 
choć czasem ta walka przypomina horror 
to gra o wszystko, przegrana to pic
ja kontra świat, przegrany ma nic
każdy cios czyni moją moc
uderzaj dalej przez całą noc 
a nad ranem gdy się podniosę
w ręku będę dzierżył śmiertelną kose
Pokonam cię życie, powstanę z kolan
nie pokonasz mnie puki nie skonam
mam swoją Rudą, taki mój płomień
puki on płonie ja nie zapomnę 
możesz uderzać, w końcu ci oddam
a wtedy cały świat pokonam. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz