Wybacz mi że potrafię się gniewać i złościć
Tylko po części to kwestia zazdrości
Wybacz że trochę przeżyłem i swoje już wiem
Gdzieś tam zawsze przeszłości będzie mój cień
Chciałbym dać Ci wszystko, lecz nie mam nic
dać Ci sto gwiazd, lecz ich też nie sięgam
to co ja robię to na wodę pic
pod naporem odpowiedzialności klękam
Blizny na sercu twarde jak skała
lecz samo serce nie wiele znosi
nie chcę by przeszłości do mnie wracała
Ile ja zniosę w imię miłości?
Przepraszam za wszystko, za to kim jestem
Że odziedziczyłem kogoś innego cząstkę
że wszystko dosłownie rani me serce
Że mam dla Ciebie tak wielką troskę
Nie chcę Cię ranić, lecz mi nie wychodzi
bardziej postarać się chyba muszę
I choć wszyscy jesteśmy bardzo młodzi
to ja latami ćwiczyłem się w tej sztuce
Jak ranić najbliższych mimo mej woli
Jak sprawnie odbić wymierzone ostrze
Choć dawno odkryłem że mnie to też boli
chyba na zawsze pozostanę chłopcem.
Choć sprawny ze mnie szermierz
to zła ze mnie połówka pomarańczy
Choć mieczem władam jak mistrz, pewnie
to źle się ze mną tańczy
Nie potrafię wspierać, ni prowadzić, ni bronić
A jedynie wzburzać potoki
Lecz teraz me usta od tam będą stronić
by pozostawić piękne widoki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz